Dwanaście, a nawet sześć
Dane te nie dotyczą jedynie
polskich dzieci. Takie
liczby już w 2016 roku podawało
Amerykańskie Towarzystwo
Kardiologiczne
(AHA). Alarmowało, że
dzieci w przedziale wiekowym
2–19 lat jedzą nawet
20 łyżeczek cukru w ciągu
dnia. Zalecenia Światowej
Organizacji Zdrowia
(WHO) wobec tych przerażających
liczb są jednoznaczne.
Eksperci są zdania,
że dziennie powinno
się spożywać tych łyżeczek
najwyżej 12. To równa się
mniej więcej 50 g cukru.
AHA idzie nawet dalej. Mówi, że dzieci pomiędzy 2. a 18. rokiem życia powinny zjadać mniej niż 6 łyżeczek cukru dziennie. Chodzi o cukier dodany, to znaczy inny niż ten występujący naturalnie w produktach. Towarzystwo zalecało też, by dzieci do 2. roku życia nie spożywały cukru w ogóle!
Te 6 łyżeczek to około 25 g cukru albo inaczej 100 kalorii. Dzieci i nastolatki powinny też ograniczać spożycie słodzonych napojów do... szklanki tygodniowo!
Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne ma też zalecenia dla dorosłych. Twierdzi, że kobiety powinny zjadać nie więcej niż 6 łyżeczek cukru (25 g) dziennie, a mężczyźni – nie więcej niż 9 (37 g).
W kwestii spożycia cukru zawsze pocieszaliśmy się statystykami dotyczącymi Stanów Zjednoczonych. W powszechnym mniemaniu Amerykanie to społeczeństwo, które osiągnęło niechlubne mistrzostwo w spożywaniu niezdrowych kalorii. Może i amerykańska dieta codzienna nie należy do najzdrowszych, ale chyba zdziwi was, że dziennie Polacy zjadają więcej cukru od mieszkańców USA. Otóż Amerykanie pochłaniają średnio 22 łyżeczki cukru dziennie. A statystyczny Polak? Aż o dwie łyżeczki więcej!
Tam też jest cukier?!
Niektórzy zastanawiają
sie pewnie, w czym można
spożyć aż 19 łyżeczek
cukru. Warto więc może
przytoczyć surowe dane.
Puszka popularnej coli
zawiera ponad 7 łyżeczek
cukru, puszka sprite’a
– prawie 8. Popularny
baton snickers – niemal
6. Mniejszy od niego milky
way – ponad 7. W jednej
małej pralince, których
naraz potrafimy zjeść kilka,
może być nawet około
2 łyżeczek cukru! W jednej
delicji szampańskiej cukru
jest aż 7,5 g!
„No dobrze” – powiedzą rodzice. „Ale my staramy się ograniczać dziecku słodycze. I staramy się jeść zdrowo”. Bardzo słusznie. Rodzice w potrzebie dostarczenia zdrowej diety kupują więc z pewnością jogurty, płatki śniadaniowe, musli. Tymczasem w popularnych śniadaniowych „chrupkach” czai się cukier. I to w ilościach, których specjaliści nigdy nie uznaliby za bezpieczne. Przyjrzyjmy się kilku liczbom.
Popularne cheeriosy to niemal łyżeczka cukru w jednej porcji. W zwykłych płatkach kukurydzianych – prawie 2 łyżeczki. W płatkach czekoladowych – niemal 8 łyżeczek!
A wiecie, ile cukru jest w smużce keczupu, którym wasze pociechy polewają porcję frytek? Może go tam być aż 12 g, czyli całe 3 łyżeczki.
I choć specjaliści z AHA są zdania, że małe ilości cukru dodanego mogą stanowić element zdrowej diety, to jednak niewiele dzieci osiąga taki poziom spożycia.
Nie ma więc czasu do stracenia – za cukier w naszej diecie brać się należy natychmiast. Dlaczego?
– Cukier jest „sprawcą” wielu chorób cywilizacyjnych. Dieta bogata w cukier zwiększa ryzyko cukrzycy. Niebezpieczeństwo polega także na tym, że spożywanie cukru uzależnia (podobnie jak alkohol). Zaburza pracę układu hormonalnego, zwiększa stres oksydacyjny oraz prowadzi do chorób metabolicznych. Badania wykazały, że zwiększona glikoliza (metabolizm węglowodanów) może powodować raka piersi – mówi Jarosław Król, lekarz rodzinny, członek zarządu PPOZ.
Przypomina też, że cukrowi przypisuje się ADHD, czyli tzw. zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytem uwagi. Pewne jest natomiast, że, jak czytamy w dokumencie opublikowanym przez Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia, „nadmiar cukru przyczynia się do wielu innych poważnych chorób, takich jak hiperglikemia (zwiększone stężenie cukru – przyp. red.), insulinooporność (często wstęp do cukrzycy – przyp. red.) czy cukrzyca typu 2”.
Powiedz mu „żegnam”
W Polsce od 1 lipca ma
zacząć obowiązywać tzw.
podatek cukrowy. Niemal
w całości ma on trafiać do
Narodowego Funduszu
Zdrowia. Lekarze PPOZ
mają nadzieję, że te środki
zostaną przeznaczone na
walkę z chorobami cywilizacyjnymi,
w tym otyłością
i nadwagą. Ale zanim to się
stanie, musimy nauczyć się
sami kontrolować dietę.
Możemy zastosować kilka
prostych zasad.
Przede wszystkim rezygnujmy z zakupu i spożywania kolorowych gazowanych wód i napojów, a soki owocowe pijmy z dużą ostrożnością i w małych ilościach. Soki też są najczęściej dosładzane. Pamiętajmy, że 2 szklanki soku jabłkowego, który nie jest dosładzany, już zawiera równowartość 12 łyżeczek cukru. Pijmy wodę i zrezygnujmy ze słodzenia kawy czy herbaty. Możemy użyć ksylitolu, czyli tzw. cukru z brzozy, albo erytrytolu, czyli stewii.
Do herbaty czy kawy zamiast ciastka sięgnijmy po daktyla albo kawałek bardzo gorzkiej czekolady. Jeżeli pozwoliliśmy sobie na kawałek ciasta czy deser, tego dnia nie spożywajmy już nic słodkiego.
Wyeliminujmy z diety wysokoprzetworzone produkty, zwłaszcza gotowe sosy i keczupy. Do przyprawiania potraw zastosujmy świeże lub suszone zioła, chilli, żółtą musztardę (koniecznie z małą zawartością cukru), domowej roboty octy, pesto czy majonez. Ten ostatni też najlepiej domowego wyrobu. Uwaga! Gotowe popularne majonezy zawierają dużo cukru! Zrezygnujmy z niskotłuszczowych wersji produktów. Często te z niższą zawartością tłuszczu mają wieksze stężenia cukru.
Karolina Kasperek