Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Uprawa buraków cukrowych urozmaica płodozmian

Data publikacji 16.12.2020r.

Do niedawna w gospodarstwie rolnym w Lichtajnach w strukturze zasiewów dominowały rzepaki i pszenice ozime. Ale trzeba było urozmaicić płodozmian i poprawić strukturę gleby. I tak 3 lata temu na polach pojawiły się m.in. buraki cukrowe. Warto dodać, że w gospodarstwie nigdy wcześniej ich nie uprawiano.

warmińsko-mazurskie
W 2020 roku zbierano buraki ze 110 ha, w tym roku areał zasiewu zwiększy się do 120 ha. Konrad Ziółkowski, zarządca gospodarstwa w Lichtajnach podkreśla, że zawsze sieją buraki bardzo wcześnie, nawet na przełomie marca i kwietnia. Do tej pory siew odbywał się zawsze jednego dnia. Wykonywany jest usługowo przez zewnętrzną firmę, dysponującą specjalistycznym sprzętem. Ta sama firma wykonuje później zbiór.
Rozmówca przyznaje, że uprawy buraka cukrowego wciąż się uczą, więc starają się robić wszystko książkowo i korzystając z wiedzy, doświadczenia i wskazówek inspektora z cukrowni w Glinojecku. Po 3 latach uprawy buraka widzą, że to była trafiona decyzja. Może wymienić wiele pozytywnych zjawisk, które zaobserwowano po rozszerzeniu upraw. Warto pamiętać, że burak cukrowy jest najcenniejszą rośliną okopową uprawianą w naszym kraju. Duże znaczenie ma szczególnie w płodozmianach z przewagą zbóż.
Buraki pozostawiają stanowisko w dobrej kulturze, dobrze odchwaszczone, ze względu na liczne zabiegi pielęgnacyjne. Rośliny następcze mają lepszą zdrowotność, nie występują choroby pojawiające się przy uprawie w monokulturze. – Po burakach mamy idealne stanowisko do uprawy pszenicy, nawet do 10 kwintali więcej wydała pszenica na stanowisku po buraku, w porównaniu ze stanowiskiem po rzepaku – mówi zarządca.

r e k l a m a

110 ha i 3 terminy zbioru

W zakończonym właśnie sezonie, wysiane w jednym terminie buraki zbierano w trzech różnych terminach: 1 września, 20 września i 10 listopada. Różne terminy wynikały z umów podpisanych z cukrownią w Glinojecku. Rozmówca wyjaśnia, że zbiory wrześniowe dały plon w granicach 62 t/ha na czysto po potrąceniach i cukier w granicach 15 proc. Zbiór listopadowy dał wyższy plon, na polu 25-hektarowym było to średnio 76 t/ha, a na plantacji 8-hektarowej o jednolitej, dobrej glebie, wykopano 83 t/ha. Zarządca aż żałuje, że te dobre gleby to taki mały areał. Listopadowe buraki nagromadziły nieco więcej cukru w korzeniach, bo przekroczył on 16 proc. Jesień jest terminem, w którym buraki najsprawniej gromadzą cukier. Burak jest rośliną o wysokiej produktywności fotosyntezy, więc bardzo ważna w poszczególnych okresach wegetacji jest ilość bezpośredniego promieniowania słonecznego. A zdecydowanie największy wpływ na zawartość cukru w burakach ma ilość godzin ze słońcem we wrześniu i październiku. W końcowym okresie wegetacji dobry wpływ na buraki mają nocne niższe temperatury, ponieważ ograniczają przyrost masy liści, jednocześnie sprzyjając gromadzeniu się cukru w korzeniach.
– Na ok. 70 ha po burakach, które zeszły z pola wcześniej, tzn. we wrześniu, wysialiśmy pszenicę ozimą, wykorzystując bardzo dobre stanowisko. Po wykopkach listopadowych, co prawda była sprzyjająca i piękna pogoda, ale nie chcieliśmy zbytnio ryzykować, więc pole zostało zaorane, przygotowane i będzie czekało na pszenicę jarą. Muszę przyznać, że w 2019 roku trochę zaryzykowałem i posiałem pszenicę po burakach 29 i 30 października, ale na szczęście uzyskałem bardzo dobry plon. Pogoda sprzyjała przez cały sezon wegetacyjny, na dobry początek długa, ciepła jesień, zimy praktycznie nie było, wiosna była sprzyjająca, nie było przymrozków i udało się – uśmiecha się pan Konrad.

Jesienna agrotechnika pod kolejne zasiewy

Gospodarstwo nie ma problemów z zakwaszeniem gleb, odczyn na większości pól zbliża się do pH 6,0. Rozmówca podkreśla, że zawsze przed burakami pole jest zwapnowane, po żniwach, po zbiorze przedplonu. Stosowane jest wapno węglanowe w dawce 4 t/ha.
Orka tradycyjna na głębokość ok. 25 cm, wykonywana jest pod buraki zawsze jesienią. Tam gdzie jest możliwość idzie obornik, ale nie ma takiej możliwości, żeby dać na całym areale, ponieważ prowadzona w gospodarstwie produkcja zwierzęca jest w stanie zapewnić obornik bydlęcy na około 30 proc. areału.
– W zakończonym sezonie miałem buraki typowo na oborniku i buraki na polu, które obornika nie widziało wiele lat. Muszę powiedzieć, że nie było różnicy w wydajności, a sami byliśmy ciekawi, jak to wyjdzie. Jesienią pod orkę dajemy sól potasową 60 proc. w dawce 300 kg na hektar i to tyle, jeżeli chodzi o jesień. Jeżeli chodzi o wiosenne nawożenie, to najpierw przed siewem do gleby dajemy 200 kg Polifoski 6:20:30 lub 8:24:24, to zależy od tego, którą z nich mamy w gospodarstwie. Następnie 200 kg Saletrosanu lub saletry amonowej – mówi Konrad Ziółkowski.
Gospodarstwo w Lichtajnach stosuje również nawożenie dolistne zakładając, że makroelementy poszły pod korzeń, przedsiewnie, więc czas uzupełnić mikroelementy. Stosowana jest sprawdzona mieszanka mikroelementowa dedykowana burakom z firmy Osadkowski. Drugi produkt dolistny to Fertileader Vital z firmy Timac Agro, który zawiera oprócz mikroelementów aktywny kompleks Seactiv na bazie wyselekcjonowanych alg morskich. W gospodarstwie wykonywane są co najmniej dwa zabiegi dolistne, w miarę możliwości łączone z innymi zabiegami np. fungicydowymi. Zarządca podkreśla, że efekty takiego wspomagania dolistnego naprawdę widać po roślinach. Liście są zdrowe, roślina ma wigor. Ale trzeba pamiętać, że podstawą jest prawidłowe nawożenie doglebowe makroelementami.
– Przy burakach warto oddzielnie monitorować bor, bo przy jego niedoborze rośliny wolniej rosną, mają większą tendencję do więdnięcia, pękania i drobnienia liści. A niedobór boru może przyczynić się do dużego spadku plonu korzeni i zmniejszenia polaryzacji o 3–4 proc. Końcowy plon buraków uzależniony jest w dużej mierze od przebiegu pogody. W tym sezonie plantacje wyglądały dość dobrze, chociaż rozkład opadów mógłby być trochę lepszy, szczególnie w lipcu – wspomina zarządca.

r e k l a m a

Owocna współpraca z inspektorem z cukrowni

Jeżeli chodzi o dobór odmian to te rekomendowane, dobrane do danego terenu, warunków glebowych i klimatycznych plantatorzy dostają z cukrowni. W ubiegłym sezonie na 110 ha posiano 5 odmian. Konrad Ziółkowski mówi, że dla nich, czyli początkujących plantatorów buraka jest to idealne rozwiązanie. Dzięki współpracy ze specjalistami m.in. wyznaczonym na ten teren inspektorem z cukrowni mogli liczyć na dobre plony od pierwszego roku uprawy. Na przestrzeni 3 lat co roku na polach gospodarstwa w Lichtajnach goszczą inne odmiany i są to odmiany w 100 proc. trafione.
Krytyczne momenty? – Na szczęście, jak do tej pory nie mieliśmy takich przy swojej uprawie, ale myślę, że jest to początek, czyli okres wschodów, aż do zakrycia międzyrzędzi. Jeżeli nie opanuje się zachwaszczenia w początkowych fazach, burak ma marne szanse, bo jest dużo słabszy od konkurencji.
– Inspektor odwiedza gospodarstwo w sezonie wegetacyjnym co najmniej 6 razy i bardzo sobie cenię tę współpracę. Chętnie dzieli się wiedzą, dużo podpowie. Wspólnie decydujemy, jakie mieszanki herbicydowe i kiedy zastosować, żeby nie miały ujemnego wpływu na wegetację buraka, trzeba to robić bardzo precyzyjnie. Wielkości dawek zależą nie tylko od fazy rozwojowej, ale nawet od wilgotności gleby, bo wszystko ma duży wpływ. Planując walkę z chwastami trzeba nastawić się minimum na 3 zabiegi, jeżeli chcemy, żeby pole było naprawdę czyste. W jednym zabiegu mieszamy czasem 4 herbicydy, ale dzięki temu potrafimy doprowadzić do tego, że mamy 100-procentowy efekt działania herbicydów, czyli zero zachwaszczenia – z dumą wyznaje rozmówca.
Pan Konrad pracuje w rolnictwie praktycznie przez całe życie, więc doskonale wie, kiedy i jaki herbicyd zastosować, a jednak buraki go zaskoczyły. – Pamiętam, był taki przypadek – wspomina Ziółkowski. – Wydawało mi się, że pole jest czyste, więc mam jeszcze czas. Przyjechał inspektor z cukrowni i po wspólnej wizycie na polu powiedział, że mikroskopijne siewki już wychodzą z gleby, więc trzeba zastosować oprysk, bo może okazać się, że za 3 dni będą już duże problemy. I rzeczywiście miał rację. Burak wydaje się mocną i solidną uprawą, ale okazuje się, że jest bardzo delikatny i wrażliwy. Mogę podpowiedzieć przyszłym plantatorom, że na plantacji w okresie wegetacji trzeba być nie rzadziej niż co 2 dni, żeby wychwycić ewentualne nieprawidłowości ograniczające wzrost roślin. Niczego nie możemy przegapić. W tym roku np. było dla nas bardzo zastanawiające, że wybarwienie na niektórych polach było słabe, nie takie jak w poprzednich latach. Burak był taki bez życia, przy takim samym nawożeniu na każdym polu. Samych liści było bardzo dużo, bardzo intensywnie rosły i być może barwa jakoś bardziej rozeszła się w porównaniu z poprzednimi latami. Po wielu analizach doszliśmy do wniosku, że wpływ na to miały nadmierne opady.
Rozmówca przestrzega, żeby nie sugerować się tym, że duży, piękny liść to rekordowo wysoki plon i wysoka zawartość cukru. Np. 2 lata temu liście na plantacji w Lichtajnach były dużo mniejsze niż obecnie, a plon był bardzo dobry i polaryzacja wyższa niż w 2020 roku.

Dr inż. Monika Kopaczel- -Radziulewicz

r e k l a m a

r e k l a m a

Zobacz także

r e k l a m a